Czy GTA 6 to scam? Rockstar odważnie testuje cierpliwość graczy

Czy GTA 6 to scam? Nie napisałbym tego wprost, bo na ten moment byłoby to zwyczajnie za mocne. Mówimy o największej grze Rockstara, oficjalnej przedsprzedaży, konkretnych edycjach, znanej dacie premiery i produkcie, który naprawdę trafi na PlayStation 5 oraz Xbox Series X|S.

Ale czy wokół preorderu GTA 6 robi się gorąco? Tak. I to z kilku powodów naraz.

Pudełko bez płyty. Darmowy miesiąc GTA+, który działa jak subskrypcja. Edycja Ultimate z dodatkami, które część graczy zaczęła już analizować pod kątem wycinania zawartości z podstawowej wersji gry. Preorder uruchomiony przed pokazaniem pełnego, normalnego gameplayu. Do tego ceny, preload, bonusy i cała ta atmosfera, w której Rockstar nawet nie musi za dużo mówić, bo i tak cały internet robi resztę roboty za niego.

Nie twierdzę, że GTA 6 to oszustwo.

Twierdzę, że warto bardzo dokładnie sprawdzić, co kupujemy. I proszę, nie traktuj tego tekstu, jako kolejnej nagonki na bojkot Rockstar ale szczerze, nie tego spodziewaliśmy się po… 13 latach czekania.

GTA 6 w pudełku, ale bez płyty

Pierwsza kontrowersja. Kupujesz fizyczne wydanie GTA 6, dostajesz pudełko, ale w środku nie ma płyty. Jest kod do pobrania gry.

I teraz można oczywiście bronić Rockstara.

Gra będzie ogromna. Instalacja z kilku płyt byłaby uciążliwa. W dniu premiery i tak prawdopodobnie pojawi się aktualizacja. Kod w pudełku daje większą kontrolę nad aktywacją gry. Preload od 12 listopada pozwala rozłożyć pobieranie przed premierą 19 listopada. Przy GTA 6 każdy wyciek byłby katastrofą marketingową, więc Rockstar mógł po prostu uznać, że klasyczna płyta to za duże ryzyko.

To wszystko ma sens. Sam jestem zdania, żeRockstar wcale źle nie postąpił wybierając taką ścieżkę.

Tylko że z punktu widzenia gracza pudełko bez płyty nadal jest pudełkiem bez płyty.

Nie odsprzedasz gry po przejściu. Nie pożyczysz jej koledze. Nie masz nośnika. Masz kod, okładkę i plastikowe opakowanie, które wygląda jak fizyczne wydanie, ale działa jak zakup cyfrowy.

Czy to scam? Nie.

Czy wielu graczy ma prawo czuć, że ktoś tu trochę za mocno naciąga pojęcie „wydania fizycznego”? Moim zdaniem tak.

Z drugiej strony, po co w ogóle Rockstar zrobił to pudełko i to jeszcze tylko dla jednej wersji? Co gdyby go nie było w ogóle a cały preorder skoncentrowałby się na wersji cyfrowej gry i… na niej zakończył.

GTA+ za darmo, ale subskrypcja trwa do anulowania

Drugi temat jest jeszcze ciekawszy, bo łatwiej go przeoczyć. A to szczegół na karcie produktu w PS Store i XBox Store.

Przy preorderze GTA 6 gracz otrzymuje jeden miesiąc GTA+. Bonus pojawia się przy zamówieniu przedpremierowym i na pierwszy rzut oka wygląda jak zwykły dodatek. Obok Pakietu Vintage Vice City dostajemy jeszcze miesiąc usługi Rockstara.

Tylko że GTA+ to nie jest samochód, fryzura ani skórka do broni.

GTA+ to płatna subskrypcja, za którą sklep ściąga kasę z konta.

W polskim PlayStation Store GTA+ kosztuje 36 zł miesięcznie. Przy opisie oferty pojawia się informacja, że po zamówieniu GTA 6 przed premierą otrzymasz bezpłatnie jeden miesiąc GTA+ na PS5. I dalej najważniejsze zdanie: subskrypcja trwa do momentu jej anulowania.

To jest cały temat.

Nie „dostajesz miesiąc i koniec”. Tylko aktywujesz usługę, która może działać dalej, jeśli jej nie anulujesz.

I teraz pytanie brzmi: ilu graczy to zauważy?

Nie ci, którzy śledzą regulaminy, czytają newsy, oglądają filmy i analizują każde zdanie na stronie produktu. Pytanie dotyczy normalnych graczy, którzy klikną preorder, zobaczą „miesiąc GTA+ za darmo”, aktywują bonus i pójdą dalej.

A potem po miesiącu może pojawić się opłata.

Na PlayStation taką subskrypcję trzeba anulować ręcznie w ustawieniach konta. Na Xboxie trzeba wejść w konto Microsoft i wyłączyć cykliczne rozliczanie. Samo usunięcie karty nie jest tym samym co anulowanie subskrypcji.

To jest dokładnie ten mechanizm, który znamy z wielu usług: darmowy okres, aktywacja, metoda płatności, automatyczne odnowienie, ręczne anulowanie.

No dobra, ale przecież nikt nie każe nikomu płacić, prawda? No tak. Tylko pytanie brzmi, czy otrzymasz miesiąc GTA+ od tak, czy może wpierw będziesz musiał dodać kartę płatniczą. Ok, zdążysz anulować subskrypcję. Pomyśl jednak ile osób płaci za subskrypcje różnych rzeczy, z których nie korzysta?

Natomiast cokolwiek wyczytałeś wyżej, pamiętaj, że nie znamy żadnych szczegółów jeszcze. A jest 28 czerwca, po kilku dniach od premiery pre-orderu.

Czy do aktywacji GTA+ trzeba mieć podpiętą kartę?

GTA+ kupuje się i rozlicza przez sklep platformy: PlayStation Store, Microsoft Store, Steam albo sklep Rockstara. To sklep obsługuje płatność, a nie jeden wspólny panel Rockstara dla wszystkich.

Nie napiszę więc, że każdy gracz zawsze musi ręcznie wpisać numer karty. Może mieć już kartę na koncie. Może mieć PayPala. Może korzystać z innej metody płatności obsługiwanej przez sklep. Może system poprosi go o dodanie płatności przy aktywacji.

Natomiast kluczowe jest to, że jeśli usługa po miesiącu odnawia się automatycznie, platforma musi mieć z czego pobrać pieniądze albo przynajmniej mieć mechanizm rozliczenia tej subskrypcji.

I najlepiej od razu ją anulować, jeśli nie chcesz płacić za kolejny miesiąc.

GTA+ nie jest potrzebne do GTA 6

Na ten moment nie ma informacji, żeby GTA+ było potrzebne do grania w GTA 6. W ogóle aby GTA + miało jakikolwiek związek z GTA 6, ale osobiście uważam, że Rockstar, jeśli chce zrobić wielki skok… na kasę, to powinien jak najszybciej uruchomić GTA Online.

Dla przypomnienia GTA+ jest usługą powiązaną głównie z GTA Online. Daje m.in. 500 000 GTA$ miesięcznie, bonusowe karty Shark, zniżki, pojazdy, dostęp do Vinewood Club, garaż na 100 aut, dodatkowe udogodnienia i bibliotekę gier Rockstara.

Jeśli grasz w GTA Online, może mieć sens odebrać ten bonus od razu.

Jeśli chcesz po prostu uruchomić GTA 6 i przejść fabułę Jasona oraz Lucii, na ten moment nie wynika z tego żadna konkretna przewaga.

Na pewno nie traktowałbym GTA+ jako argumentu, że preorder GTA 6 staje się przez to bardziej opłacalny. To jest dodatek. I to dodatek, którego trzeba pilnować.

Ultimate Edition też budzi pytania

Standard Edition kosztuje w Polsce 349 zł. Ultimate Edition kosztuje 429 zł. Różnica nie jest gigantyczna, ale wystarczająca, żeby gracze zaczęli pytać, co tak naprawdę znajduje się w droższej wersji.

Ultimate Edition ma zawierać dodatkowe pojazdy, ubrania, bronie, tatuaże, fryzury, elementy customizacji i dostęp do wybranych miejsc lub usług w grze. Część brzmi jak kosmetyka. Część brzmi trochę mniej kosmetycznie, szczególnie gdy w grę wchodzą warsztaty, sklepy albo konkretne lokacje.

Czy to znaczy, że Rockstar wyciął coś z podstawowej wersji GTA 6?

Nie twierdzę, że tak, chociaż tak sugeruje większość YouTubowych znawców.

Ale rozumiem, dlaczego gracze o to pytają.

W branży gier ten schemat widzieliśmy już wiele razy. Najpierw podstawowa wersja. Potem droższa edycja. Potem dodatki. Potem bonusy czasowe. Potem subskrypcja. Potem waluta premium. Potem wszystko jest „opcjonalne”, ale na końcu okazuje się, że pełny komfort kosztuje więcej niż cena gry na pudełku.

Czy GTA 6 właśnie wchodzi w ten model? Moment. A czy RDR2 nie działał dokładnie w takim modelu i nie oferował właśnie takiego modelu dostępu do „bonusów”?

Rockstar nie pomaga sobie tym, że część opisów Ultimate Edition brzmi dla graczy jak coś więcej niż tylko kilka koszulek i lakierów. Bo tak to można było odebrać na początku.

Preorder ruszył, a pełnego gameplayu nadal nie ma

I to jest kolejny problem, bo tak naprawdę kupujemy na ten moment kota w worku. Wygląda to tak, jakby newsem o Vintage Vice City Pack, Rozskstar chciał zamydlić oczy, łapiąc graczy na sentyment.

Trailery GTA 6 wyglądają świetnie. Screeny wyglądają świetnie. Nowe materiały z Leonidy robią wrażenie. Vice City, bagna, plaże, social media, samochody, bohaterowie, świat — wszystko wygląda jak Rockstar na pełnym budżecie.

Ale trailer to nie gameplay.

Trailer pokazuje klimat. Może pokazywać sceny z gry. Może być zrobiony na silniku. Może wyglądać niemal jak fragment rozgrywki. Ale dopóki nie widzimy normalnego gameplayu, nadal nie wiemy, jak gra faktycznie działa pod ręką.

Nie wiemy, jak wygląda model jazdy.

Nie wiemy, jak działa strzelanie.

Nie wiemy, jak szybko przełącza się Jasona i Lucię.

Nie wiemy, jak wygląda interfejs.

Nie wiemy, jak zachowuje się policja, NPC, misje poboczne, telefon, social media i cały ten system świata, o którym tyle się mówi i którym Rockstar raczył nas nakarmić kilka dni temu.

A preorder już ruszył.

Czy Rockstar ma obowiązek pokazać gameplay przed przedsprzedażą? Nie.

Czy gracz ma prawo powiedzieć: poczekam, aż zobaczę coś więcej niż trailer i screeny? Oczywiście. Chociaż to niewiele zmieni, biorąc pod uwagę, że

Dlaczego robi się gorąco?

Robi się gorąco, bo te wszystkie rzeczy nie występują osobno.

Gdyby chodziło tylko o cenę, temat pewnie szybko by przygasł.

Gdyby chodziło tylko o pudełko bez płyty, gracze ponarzekaliby kilka dni i część z nich i tak kupiłaby grę.

Gdyby chodziło tylko o GTA+, można byłoby powiedzieć: dobra, sprawdź subskrypcję i tyle.

Gdyby chodziło tylko o Ultimate Edition, temat zostałby w klasycznej dyskusji o droższych wersjach gier.

Ale tutaj wszystko dzieje się naraz.

Największa gra świata rusza z preorderem. Pudełko nie ma płyty. Darmowy miesiąc GTA+ może przejść w płatną subskrypcję. Edycja Ultimate budzi pytania. Pełnego gameplayu nadal nie pokazano. A Rockstar wie, że GTA 6 i tak sprzeda się potwornie dobrze.

I właśnie dlatego część graczy mówi dziś o scamie.

Nie dlatego, że GTA 6 jest fałszywą grą.

Tylko dlatego, że wokół sprzedaży gry pojawiło się zbyt wiele elementów, które wymagają czytania małego druku.

Czy GTA 6 to scam?

Moim zdaniem nie.

Ale preorder GTA 6 ma kilka rzeczy, które trzeba sprawdzić przed zakupem.

Jeśli kupujesz pudełko, sprawdź, czy w środku jest płyta, czy tylko kod.

Jeśli aktywujesz GTA+, sprawdź, czy subskrypcja nie odnowi się automatycznie.

Jeśli bierzesz Ultimate Edition, sprawdź, czy naprawdę zależy Ci na dodatkach.

Jeśli chcesz ocenić grę po rozgrywce, poczekaj na gameplay.

Jeśli kupujesz tylko dlatego, że to GTA 6, też w porządku. Tylko dobrze wiedzieć, za co płacisz.

Bo największy problem nie polega na tym, że Rockstar sprzedaje GTA 6.

Problem polega na tym, że przy tej premierze bardzo łatwo kliknąć preorder, zobaczyć bonusy, dopłacić do edycji, aktywować subskrypcję i dopiero później zorientować się, że część rzeczy działa inaczej, niż sugerowało pierwsze wrażenie.

To nadal może być znakomita gra.

Ale znakomita gra też może mieć preorder, przy którym trzeba zachować czujność.

Krótka odpowiedź

GTA 6 nie jest scamem, ale wokół preorderu zrobiło się gorąco przez pudełko bez płyty, darmowy miesiąc GTA+ działający jak subskrypcja, droższą edycję Ultimate, brak pełnego gameplayu i niejasności wokół tego, co gracz faktycznie dostaje w dniu zakupu. Najważniejsze: czytaj opis produktu, sprawdź subskrypcję GTA+ i nie zakładaj, że „fizyczne wydanie” zawsze oznacza płytę.